09.01.2015 – PHONSAVAN – PHU KENG JARS QUARY – KHOUN

.

O 8:20 BYLIŚMY W UMÓWIONEJ AGENCJI, CZYLI TUŻ ZA DWOMA ROGAMI OD NASZEJ STAJNI. NIEBO CAŁE ZACHMURZONE, ALE NA SZCZĘŚCIE NIE PADAŁO. SZYBKO POBIEGLIŚMY DO ZAUWAŻONEJ PRZEZ WOMBATA POPRZEDNIEGO DNIA PIEKARNI NA WÓZKU I KUPILIŚMY BAGIETKĘ – JEDNĄ Z NIEWIELU DOBRYCH RZECZY POZOSTAŁEJ TU PO KOLONISTACH FRANCUSKICH. W LEŻĄCEJ PO PRZECIWNEJ STRONIE DROGI GARKUCHNI, O KTÓREJ WSPOMINAŁEM WCZORAJ, NABYLIŚMY DROGĄ KUPNA DWIE WYSMAŻONE DOBRZE KIEŁBASKI I TOFU O WYGLĄDZIE STAREJ, ZIELENIEJĄCEJ ŚWIŃSKIEJ MIELONKI ORAZ TROCHĘ ZIELSKA. MIELONKA – TOFU, KTÓRA DZIEŃ WCZEŚNIEJ NIE PODOBAŁA SIĘ WCALE A WCALE WOMBATOWI ZOSTAŁA NAGLE OKRZYKNIĘTA WSPANIAŁOŚCIĄ, A PO PRZYPRAWIENIU OSTRYM CHILI I DODANIU POZOSTAŁYCH INGREDIENTÓW DO BAGIETKI ZMIENIONEJ PRZEZ NAS W 2 PYSZNE SANDWICZE, ZJEDZONA NATYCHMIAST. ZDĄŻYLIŚMY JESZCZE WYPIĆ PO HERBACIE, GDY PODJECHAŁ WYNAJĘTY BUSIK. PUNKTUALNIE.

(więcej…)


09.01.2015 – PHONSAVAN

.

DALEJ BYŁO PIEKIELNIE ZIMNO. PIETRUSZKA, KTÓREGO W KL UPRZEJMIE ZAPYTAŁAM “CZY WZIĄĆ CI SWETEREK” ODPOWIEDZIAŁ -“COŚ TY, PO CO”- TERAZ UBIERAŁ 2 PODKOSZULKI I KURTKĘ, MARZĄC O LEŻĄCYM W TORBIE, W MALEZYJSKIM CIEPLE, SWETERKU. JA MIMO PUCHOWEJ KURTECZKI, SWETERKA I 3 PODKOSZULKÓW TRZĘSŁAM SIĘ Z ZIMNA. (więcej…)


08.01.2015 – Z VANG VIENG DO PHONSAVAN

.

BAGIETKA I INNE FRANCUSKIE PIECZYWO STANOWI SPUŚCIZNĘ PO FRANCUSKICH KOLONIZATORACH, SŁUŻĄCĄ OBECNIE LAOTAŃCZYKOM DO ZARABIANIA PIENIĘDZY, I TO W EUROPEJSKI SPOSÓB. KU RADOŚCI TURYSTÓW OPANOWALI SZTUKĘ ROBIENIA KANAPEK, PRZYJMUJĄC ICH ANGIELSKĄ NAZWĘ SANDWICZ. MENU KANAPKOWE JEST BARDZO BOGATE. MOŻNA MIEĆ np. KANAPKĘ Z  KURCZAKIEM, BEKONEM, TOFU CZY INNYM SEREM, DO TEGO SAŁATĘ, POMIDORA, CEBULĘ NO I OCZYWIŚCIE MAJONEZ LUB KECZUP. CENA 10.000 -15.000 KIP. ZAOPATRZENI W TAKIE KANAPKI, A WŁAŚCIWIE KANAPY, BO SĄ DUŻE, ROZPOCZĘLIŚMY PODRÓŻ DO PHONSAVAN. (więcej…)


08.01.2015 – VANG VIENG – PHONSAVAN

.

NASZ TRANSPORT BYŁ O 8:30. NA PRZYSTANEK UDALIŚMY SIĘ WCZEŚNIEJ BY ZAJĄĆ SOBIE LEPSZE MIEJSCA I KUPIĆ ŚNIADANKOSY. JUŻ DZIEŃ WCZEŚNIEJ ZNALEŹLIŚMY KRAMIK, GDZIE SANDWICZE PREZENTOWAŁY SIĘ DOBRZE. TAM TEŻ PRZYGOTOWANO NAM BARDZO DOBRE SANDWICZE. DLA MNIE Z TOFU I WARZYWAMI. WOMBAT CHCIAŁ I DOSTAŁ Z TUŃCZYKOSEM. TRANSPORT MIAŁ LEKKIE OPÓŹNIENIE, ALE WRESZCIE RUSZYLIŚMY. (więcej…)