Kategoria: DŹAJSALMER

  • 09.02 2016 – DŹAJSALMER – NA WIELBŁĄDZIE PRZEZ PUSTYNIĘ

    . RANO KTOŚ MOCNO ZASTUKAŁ DO DRZWI. WŁAŚCICIEL HOSTELU PRZYNIÓSŁ NAM BAGAŻ, KTÓRY WRESZCIE DOTARŁ. SAM PO NIEGO POJECHAŁ. NAPRAWDĘ DUŻA UPRZEJMOŚĆ. RZUCILIŚMY SIĘ NATYCHMIAST DO SZAMPONÓW, BALSAMÓW, KREMÓW, UBRAŃ, CZEKOLADY. 
BYŁ TO NASZ OSTATNI DZIEŃ W JAISALMERZE. PO 24-tej MIELIŚMY POCIĄG DO DŻODHPURU (JODHPURU).

  • 09.02.2016 – DŹAISALMER (JAISALMER) – PUSTYNNE SAFARI

    . KOLEJNY RAZ ZOSTAŁEM WYCIĄGNIĘTY Z CIEPŁEGO ŁÓŻKA WCZESNYM RANKIEM. JEDNAK TYM RAZEM SPOTKAŁA MNIE BARDZO MIŁA NIESPODZIANKA. GOSPODARZ SAM ODEBRAŁ ZAGUBIONĄ TORBĘ Z AUTOBUSU. HURRA !!! NIE MUSZĘ NIGDZIE JECHAĆ! WIDOK ODZYSKANEGO BAGAŻU UCIESZYŁ RÓWNIEŻ WOMBATA. WRESZCIE BĘDZIEMY MOGLI SIĘ POPRZEBIERAĆ.

  • 08.02.2016 – DŹAJSALMER

    . OKOŁO 7 RANO ROZLEGŁO SIĘ PUKANIE DO DRZWI WZYWAJĄCE PIETRUSZKĘ DO WYRUSZENIA PO BAGAŻ. WŁAŚCICIEL HOSTELU ZAWIÓZŁ GO NA DWORZEC AUTOBUSOWY, GDZIE DOBRZY LUDZIE DALI MU HERBATĘ NA ROZGRZANIE. BIDUL TAK SIĘ SPIESZYŁ, ŻE NIE ZABRAŁ KURTKI. JA SPOKOJNIE DRZEMAŁAM W CIEPŁYM ŁÓŻECZKU. JAKIEŻ BYŁO MOJE ROZCZAROWANIE, KIEDY OKAZAŁO SIĘ, ŻE BAGAŻU NIE MA,…

  • 08.02.2016 – DŹAJSALMER (JAISALMER)

    . WSTAŁEM, A WŁAŚCIWIE ZOSTAŁEM ZERWANY Z ŁÓŻKA JESZCZE PRZED KURAMI. BYŁO KOŁO 7:00, GDY WŁAŚCICIEL GUEST HOUSE-u ZAPUKAŁ DO DRZWI Z RADOSNĄ NOWINĄ – NASZA TORBA ZA CHWILĘ ZOSTANIE DOWIEZIONA AUTOBUSEM. NIEOCENIONY GOSPODARZ ZAPROPONOWAŁ MI JAZDĘ NA MOTORYNCE PO ODBIÓR BAGAŻU. POJECHALIŚMY.

  • 07.02.2016 – DŹAJSALMER

    . PUNKTUALNIE OKOŁO 7 RANO DOJECHALIŚMY DO JAISALMERU. Z DWORCA WZIĘLIŚMY RIKSZĘ ZA 100 RUPII DO FORTU GDZIE MIELIŚMY HOSTEL. RIKSZA PRZEJECHAŁA PRZEZ GŁÓWNĄ BRAMĘ FORTU I ZATRZYMAŁA SIĘ NA PLACYKU. DALEJ RIKSZE MOTOROWE NIE WJEŻDŻAJĄ. WYSIEDLIŚMY NIE BARDZO WIEDZĄC, CO ZROBIĆ. WSKAZANO NAM KIERUNEK, W KTÓRYM MAMY PÓJŚĆ I ZOSTALIŚMY PRZENIESIENI W  INNY CZAS.

  • 07.02.2016 – DŹAJSALMER (JAISALMER) – RADŻASTAN

    . JAZDA W SLEEPERZE TROCHĘ NAM SIĘ DŁUŻYŁA, TYM BARDZIEJ, ŻE KLIMA PRAKTYCZNIE NIE DZIAŁAŁA. NA SZCZĘŚCIE POJAZD ZATRZYMYWAŁ SIĘ OD CZASU DO CZASU. PIERWSZY PRZYSTANEK MIAŁ NIEZŁE TOALETY I PRZYJEMNIE WYGLĄDAJĄCE ULICZNE ŻAREŁKO. TO SKŁONIŁO MNIE DO ZAMÓWIENIA NA MIGI JAKIEGOŚ DANIA I CHLEBEK DO NIEGO. NAWET NIEZŁE. BYŁ TO TEŻ JAK DOTĄD NAJTAŃSZY…