NASTĘPNY LOT MIELIŚMY ZARAZ PO PÓŁNOCY.
JUŻ STOJĄC NA POKŁADZIE SAMOLOTU, DO KTÓREGO WSIADALIŚMY JAKO JEDNI Z OSTATNICH, NAGLE ZAUWAŻYŁEM, ŻE WOKÓŁ MNIE JEST DZIWNIE PUSTO. WOMBAT STAŁ OBOK. BRAKOWAŁO „TYLKO” 2 WALIZEK !!!
ZAWRÓCIŁEM NATYCHMIAST. PRAWIE WBIŁEM DO CIĄGLE PODŁĄCZONEGO RĘKAWA.
ALE TYLKO „PRAWIE”, BO ZATRZYMAŁA MNIE STEWARDESSA.
– Co się stało. Jak mogę Panu pomóc?, zapytała.
– Zostawił Pan bagaże? OK. Gdzie mamy ich szukać?
Nie potrafiłem sobie przypomnieć, gdzie tak naprawdę rozstałem się z walizkami.
Tłumaczę dziewczynie chaotycznie, co i gdzie robiłem. Doładowywałem laptopa jakieś 25 m od bramek wejściowych prowadzących do rękawa. Wokół grasowała 3 dzieci, którym mama pozwalała na wszystko.
Patrzyłem, jak mój sprzęt powoli nabiera mocy. Słyszałem wkoło jazgot szalejących dzieci.
Widząc żonę wracającą z toalety, odłączyłem zasilanie i ruszyłem w kierunku wejścia do samolotu, pchając przed sobą wózek z walizkami.
Z powyższej analizy wynikało, że bagaże zostały przy ostatnim stanowisku, na którym sprawdzano nasze karty pokładowe.
Stewardessa — jak podejrzewam, szefowa obsługi — nie pozwoliła mi ruszać się z miejsca.
Poprosiła, bym określił wielkość oraz kolor zgubionego mienia i wysłała umyślnego, by sprawdził, co i jak. Gucio wrócił po kilku minutach lekko skonfundowany, bo trochę mi się popinkoliły kolory walizek. Ostatecznie jestem daltonistą. I to lekko zużytym … nie tylko wiekiem…
Teraz razem pognaliśmy do bramek wejściowych. Faktycznie, nasz dobytek w postaci 2 małych walizek pokładowych spokojnie czekał przed wejściem. Nie pozwoliłem im na wybranie wolności. Jeszcze nie tym razem…
Z ABU ZABI DO KL LINIE ETIHAD ZASERWOWAŁY ZDECYDOWANIE MNIEJ CIEKAWĄ OPCJĘ JEDZENIOWĄ. TYM RAZEM WYBRAŁEM KURCZAKA. MOŻE ZROBIŁBYM LEPIEJ, POZOSTAJĄC PRZY POPRZEDNIM WYBORZE.
WOMBACIK WZIĄŁ DRUGI × TO SAMO. RÓWNIEŻ W JEJ ODCZUCIU PIERWSZA OPCJA BYŁA ZDECYDOWANIE LEPSZA OD DRUGIEJ.
SERWIS W OBU PRZYPADKACH SUPEROWY.
W KL WYLĄDOWALIŚMY ZGODNIE Z ROZKŁADEM – CHWILĘ PO 7-ej. ALE Z POWODU DUŻEJ ILOŚCI PRZYLOTÓW, SPORO CZASU ZAJĘŁO PODKOŁOWANIE DO RĘKAWA.
NIE MIAŁO TO DLA NAS ŻADNEGO ZNACZENIA. WYNAJĘTA PRZEZ KIEROWNICZKĘ SYPIALNIA, OTWIERA PODWOJE DLA SWOICH GOŚCI O 15:00.
KONTROLA PASZPORTOWA PRZEBIEGŁA MIGIEM. OBSŁUGUJĄCEJ NAS MASZYNIE, NIE PRZYSZŁO DO PODZESPOŁU ROBIĄCEGO ZA „MÓZG”, ANI PYTANIE O KARTĘ WJAZDU ANI O WIZĘ …
TEORETYCZNIE WYSPANI, ODCZUWALIŚMY JEDNAK ZMĘCZENIE. JAKBY NIE LICZYĆ, BYLIŚMY JUŻ W DRODZE PRAWIE DOBĘ. W TAKICH OKOLICZNOŚCIACH OBJAWY SFATYGOWANIA „SKS-owych NASTOLATKÓW” MOGĄ BYĆ RÓŻNE. JA, np. ZAPYTAŁEM CELNIKA, O FORMULARZ DEKLARUJĄCY ILOŚĆ WWOŻONEGO AMERYKAŃSKIEGO ZIELSKA. DOPIERO GDY USŁYSZAŁEM ODPOWIEDŹ, DOTARŁO DO MNIE, ŻE PO PRIMO, PRAKTYCZNIE NIE MAM W KIESZENI US $; A PO SECONDO, DEKLARACJA DOTYCZY 10 tyś +, A NIE DROBIAZGU, JAKIM JEST 1 tyś. BAKSZYSZY.
Z międzynarodowego, i z krajowego portu lotniczego KL można dojechać do centrum na 4 sposoby. Najdroższy to oczywiście taxi (ale niższych opłat można oczekiwać od BOLTA i innych UBERO-naśladowców).
Kolejnym jest KLIA EXPRESS pociąg łączący port lotniczy z centralnym dworcem miasta w 28 min @ US$ 12,5/os. UWAGA !!! – cena za przejazd tym środkiem lokomocji wzrosła od 2015 o ponad 57 %.
Można też pojechać zwykłym pociągiem podmiejskim albo autobusem za zdecydowanie mniejszą kasiorkę.
PO WYJŚCIU Z LOTNISKA, NIE KOMBINUJĄC, RUSZYLIŚMY NA PRZYSTANEK KLIA EXPRESS — BO KTO BOGATEMU ZABRONI …?
Tu, korzystając z mojej osłabionej czujności klasowej, na niepodległość usiłowała się wybić największa z walizek, bezczelnie pozostając przy biletomacie. Na szczęście próbę zakończyła interwencja obsługi peronów.
DOSYĆ SZYBKO ZA „JEDYNE” 88 MYR-ów (78 PLN) DOJECHALIŚMY DO SN, CZYLI NA CENTRALNY DWORZEC MIASTA (KL SENTRAL).
Zmęczenie ponaddobową podróżą z kilkoma przesiadkami i dwoma zmianami czasu oddziaływało na nas coraz bardziej.
Najwyraźniej moje rozproszenie uwagi, dodało odwagi naszej średniej wielkości walizce na kółkach. Kiedy ja wypytywałem obsługę dworca o opcje dojazdu do zarezerwowanej noclegowni, ona spróbowała wybrać wolność, zjeżdżając na pobocze i zatrzymując się poza zasięgiem mojego — dalekiego od sokolego — wzroku.
Dopiero gdy usłyszałem obsługę krzyczącą w stronę jakiejś kobitki, żeby wróciła po swoje rzeczy, kapnąłem się, że powodem całego zamieszania jest moja własna ośmiokołowa towarzyszka …
NA PIERWSZY RZUT OKA DWORZEC KL SENTRAL NIE ULEGŁ DUŻYM ZMIANOM PRZEZ OSTATNIE KILKA LAT.
POCZŁAPALIŚMY — CZĘSTO KIEDYŚ UCZĘSZCZANYM PRZEZ NAS SZLAKIEM — NA PRZYSTANEK MONORAIL. TO TYLKO KILKASET METRÓW OD MIEJSCA PRZYJAZDU LOTNISKOWEGO EKSPRESU.
PAMIĘTALIŚMY, ŻE BILETY TRZEBA KUPIĆ W AUTOMACIE. TROCHĘ CZASU ZAJĘŁO USTALENIE, Z KTÓREJ MASZYNY KORZYSTAĆ, BO TU TEŻ DOTARŁA MODA NA ŻYCIE BEZGOTÓWKOWE.
WYSIEDLIŚMY KILKA STACJI DALEJ.
Tutaj przeżyliśmy ostatni “bagażowy” incydent.
Jedna z towarzyszących nam walizek zatrzymała się na chwilę przed wyjściową bramką bezpieczeństwa. Nie wiem, czy była to kolejna próba wybicia się na niepodległość, czy chęć naśladowania “WIELKIEGO ZERO” proszącego Węgry o azyl???
LUCENTIA RESIDENCE BBCC LALAPORT – MIEJSCOWKA WYTYPOWANA PRZEZ WOMBATA NA KILKUDNIOWY POSTÓJ W KL. MA SUPER POŁOŻENIE. DOKLEJONY DO SPOREJ GALERII HANDLOWO-USŁUGOWEJ BUDYNEK Z DWOMA RÓŻNEJ WYSOKOŚCI WIEŻAMI SPRAWIA SOLIDNE WRAŻENIE.
REZERWACJA WSKAZYWAŁA NA MOŻLIWOŚĆ WCZEŚNIEJSZEGO ZAMELDOWANIA I POZOSTAWIENIA. RZECZY. NASZ PLAN PRZEWIDYWAŁ WŁAŚNIE TAKĄ OPCJĘ. CHCIELIŚMY ZOSTAWIĆ GRATY I WYSKOCZYĆ DO MIASTA. APARTAMENT MIAŁ BYĆ GOTOWY NAJPÓŹNIEJ O godz. 15-tej.
Lucentia Residence BBCC Lalaport – luksusowy kompleks apartamentowy obok Kuala Lumpur Bukit Bintang City Centre. Tworzą go dwie połączone ze sobą wieże. I-sza wys. 35, II-ga 47 p.
Położony dość blisko stacji Hang Tuah (AG9/SP9) i w bezpośrednim sąsiedztwie centrum handlowego Lalaport (LaLaport Bukit Bintang City Centre) obiekt, oferuje udogodnienia premium i ze średniej półki: Baseny (w tym bezkrawędziowy, z widokiem na panoramę miasta); w pełni wyposażone kuchnie; całodobową recepcję; tarasy; świetnie wyposażone siłownie; podniebny ogród; salon z widokiem na miasto; plac zabaw dla dzieci; BBQ i miejsca wypoczynku; bezpłatne, szybkie Wi-Fi oraz 24 godz. ochronę, nie gorszą niż ta, z jakiej korzystają Putler i Trampek.
Różnej wielkości apartamenty – od małych, ok. 42 m² typu studio, po przestronne (61 m² – 120 m²) mieszkania z 2 lub 3 sypialniami, idealne dla par, rodzin, przyjaciół i osób podróżujących służbowo – oferują opcję samodzielnego zameldowania.
Pobliskie atrakcje: Berjaya Times Square (ok. 700 m); KLCC Pavilion; TRX & Chinatown i łatwy dostęp do stacji LRT i Monorail zapewniają niezłą bazę wypadową dla wszelkiego rodzaju „zwiedzaczy”.
DOCHODZIŁA 11:00, GDY, WYKOŃCZENI PODRÓŻĄ, STANĘLIŚMY PRZED GŁÓWNYM WEJŚCIEM DO ww. TWIERDZY.
ŻEBY WEJŚĆ NA TEREN OBIEKTU PIERWSZY RAZ, TRZEBA MIEĆ KOD QR POTWIERDZAJĄCY REZERWACJĘ.
POWINNIŚMY GO DOSTAĆ OD WŁAŚCICIELA WYNAJMUJĄCEGO LOKAL. NIE WIEM, CZY GOSTEK GO WYSŁAŁ. PRZEZ OSTATNIE 27 godz. LECIELIŚMY I JEŹDZILIŚMY, MAJĄC OGRANICZONY DOSTĘP DO INTERNETU, A WOMBACIK W ODEBRANEJ POCZCIE NA NIC TAKIEGO NIE NATRAFIŁ.
DODATKOWO NASZE SIECI KOMÓRKOWE CIĄGLE GUBIŁY SYGNAŁ, MOCNO OSŁABIONY GRUBĄ WARSTWĄ CHMUR I OTACZAJĄCYMI NAS ZE WSZYSTKICH STRON WIEŻOWCAMI.
OCHRONA BYŁA TAK RESTRYKCYJNA, JAKBY WŁAŚNIE TERAZ — W TYM BUDYNKU — ROZMAWIAŁ TRAMPEK Z PUTLEREM.
MOJE PRÓBY PRZEKONANIA OCHRONIARZY, BY ŁĄCZĄC SIĘ Z RECEPCJĄ POTWIERDZILI NASZ STATUS, NIE ODNOSIŁY SKUTKU.
WRESZCIE, PO DŁUGICH 45 min PRZEBIJANIA SIĘ PRZEZ MUR OBOJĘTNOŚCI OCHRONIARZY, CZŁOWIEK, PILNUJĄCY MAŁO RZUCAJĄCEGO SIĘ W OCZY WEJŚCIA DO BUDYNKU (PRZEZ GARAŻE), ZROBIŁ ZDJĘCIE NASZEJ REZERWACJI I GDZIEŚ JE POSŁAŁ.
ODPOWIEDŹ – KOD QR PRZYSZEDŁ NATYCHMIAST. MOGLIŚMY WRESZCIE WEJŚĆ DO DRAPACZA CHMUR.
PODESZLIŚMY DO CZEGOŚ, CO WYGLĄDAŁO JAK RECEPCJA.
ZOBACZYWSZY KOD QR, STOJĄCY ZA KONTUAREM GOŚCIU POPROSIŁ BYŚMY POSZLI DO ODDALONEJ O 20 m PRZESTRZENI, PEŁNIĄCEJ ROLĘ SWEGO RODZAJU LOBBY I TAM POCZEKALI NA KOGOŚ, KTO SIĘ NAMI ZAJMIE.
BYŁA PRAWIE 12:00.
DUŻE, WYGODNE, MIĘKKIE KANAPY STOJĄCE W LOBBY PRZYJĘŁY NAS Z “OTWARTYMI OPARCIAMI”. SIEDZIAŁO TU JUŻ KILKA OSÓB. PO CHWILI – OTULENI MGIEŁKĄ OBOJĘTNOŚCI I NARASTAJĄCEGO ZMĘCZENIA – PADLIŚMY.
GDY 60 min PÓŹNIEJ OTWORZYŁEM NIECHCĄCY OCZY, NA SIEDZISKO-LEŻYSKACH BYLIŚMY TYLKO MY. NIE ZAUWAŻYŁEM TEŻ NIKOGO, KTO BY CHCIAŁ NAS POINFORMOWAĆ, CO SIĘ DZIEJE.
Z PEWNYM TRUDEM WYZWOLIŁEM SIĘ Z OBJĘĆ KANAPY I PODREPTAŁEM DO RECEPCJI.
MIAŁEM WRAŻENIE, ŻE NA MÓJ WIDOK PRZEZ TWARZ RECEPCJONISTY PRZEBIEGŁ GRYMAS ZDZIWIENIA. I CHYBA FAKTYCZNIE MUSIAŁO TAK BYĆ, BO, PODOBNIE JAK JA, NIE MÓGŁ ZROZUMIEĆ, ŻE CIĄGLE JESZCZE NIKT SIĘ NAMI NIE ZAJĄŁ.
WYKONAWSZY KILKA TELEFONÓW, POPROSIŁ RAZ JESZCZE O CHWILĘ CIERPLIWOŚCI, TWIERDZĄC, ŻE TYM RAZEM NA PEWNO KTOŚ SIĘ WKRÓTCE NAMI ZAINTERESUJE …
FAKTYCZNIE. LEDWO WRÓCIŁEM DO SUPERWYGODNYCH KANAP, OBJAWIŁ SIĘ PRZY NICH MENEDŻER WYNAJĘTEGO APARTAMENTU. PRZEPROSIŁ ZA DŁUGIE CZEKANIE, TLUMACZĄC JE BARDZO DUŻĄ ILOŚCIĄ PRACY, ZWIĄZANĄ ZE ZNACZNĄ FLUKTUACJĄ GOŚCI. OBIECAŁ ZROBIĆ WSZYSTKO, ABYŚMY MOGLI WPROWADZIĆ SIĘ JAK NAJSZYBCIEJ.
NAJWYRAŹNIEJ SŁABO SIĘ STARAŁ, BO DO APARTAMENTU WESZLIŚMY NA KILKA MINUT PRZED 15:00, CZYLI DOKŁADNIE W MOMENCIE ROZPOCZYNAJĄCEJ SIĘ DOBY HOTELOWEJ …
POMIMO KILKU GODZIN SNU BYLIŚMY WYKOŃCZENI. SKS PRZYPOMINAŁ CORAZ BARDZIEJ NACHALNIE O 8 godz. RÓŻNICY CZASU POMIĘDZY MALEZJĄ A POLSKĄ. JESZCZE KILKA LAT TEMU TE PARĘ GODZIN NIE ROBIŁO NA NAS WRAŻENIA. ALE TO JUŻ NAJWYRAŹNIEJ PRZESZŁOŚĆ …
BŁYSKAWICZNIE ZAŁATWILIŚMY POZOSTAŁE FORMALNOŚCI. WOMBACIK WSKOCZYŁ POD PRYSZNIC, A JA OGLĄDNĄŁEM SOBIE APARTAMENT.
Poza panoramą miasta oglądaną z 23 p. i obejmującą kilka najwyższych budowli świata, miejscówka nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia.
Wchodzisz prosto na kącik kuchenny. Bez okna, ale za to z niewielkim stolikiem barowym ze stołkami. Poza tym w kuchnio-korytarzowej przestrzeni znajdziesz pralkę, lodówkę i mikrofalówkę. Ta ostatnia w naszym przypadku czystością nie porażała.
Jeśli zamierzasz tutaj coś przekąsić, to nie zapomnij o plastikowych albo papierowych talerzach i drewnianych sztućcach.
Nowoczesna i przestronna łazienka z wc, prysznicem i umywalką była czysta. Szkoda tylko, że ktoś zdemontował końcówkę tzw. baterii bidetowej.
Sypialnia ze wspaniałym widokiem na KL spodobała nam się od razu.
UWAGA !!!
Rezerwacje w Lucentia Residences BBCC można robić, korzystając z aplikacji telefonicznych i paneli internetowych.
Apartamentami zarządzają różni operatorzy. Nas obsługiwał Smart Services, z którego przedstawicielem mieliśmy trochę kłopotów.
Przede wszystkim nie dostaliśmy wcześniej — przynajmniej na 12 godz. przed przyjazdem — kodu QR. To bardzo istotny element rezerwacji, bo bez niego niemożliwe jest dotarcie do środka tej twierdzy.
Poważnym problemem jest też znalezienie najkrótszej drogi do kompleksu ze stacji kolejki jednoszynowej. Zanim trafiliśmy na policjanta znającego drogę, kilkakrotnie kierowani byliśmy w niewłaściwym kierunku.